Sukienkę
z dzisiejszego posta prezentowałam już kiedyś na Facebooku, ale stwierdziłam,
że również na blogu należy jej się miejsce, bo jest to najbardziej cenna,
unikatowa i ciekawa rzecz w mojej "kolekcji" - prawdziwa "perła
w koronie":)
Pochodzi z pracowni sir
Hardy Amiesa, ikony angielskiego krawiectwa na miarę i osobistego
"krawca" królowej Elżbiety II (przy okazji zrobiłam mały przegląd innych jego
projektów oraz przyjrzałam się stylowi młodej królowej Elżbiety, który, jak się okazuje, był
fenomenalny!).
A oto i moje Royal Baby ;)
Hardy Amies (właśc. Edwin Hardy Amies, 1909 - 2003) swój pierwszy sukces odniósł w roku 1937, kiedy to zaprojektowany przez niego tweedowy kostium (o wdzięcznej - i oddającej chyba ówczesny stan ducha jego twórcy - nazwie "Panic") ukazał ukazał się w Vogue.
Słynna pracownia przy londyńskiej Savile Row 14, została założona po wojnie, w 1945 r. Hardy Amies specjalizował się w męskim krawiectwie na miarę, ale tworzył również stroje dla pań.
Jego pięknymi, mistrzowsko wykonanym, kreacjami zainteresowała się sama królowa Elżbieta II, która jeszcze jako księżniczka, zamówiła u niego parę wspaniałych toalet, m.in. na oficjalną podróż do Kanady. Tak bardzo była zadowolona z jego projektów, że Hardy Amies na długo – bo od początku lat 50-tych (od momentu koronacji Elżbiety), aż do 1990 r. (kiedy to oddał pole młodszym) - został jej nadwornym projektantem i krawcem. A stworzony przez niego dom mody (który istnieje do dziś) projektował dla królowej aż do 2002 roku.
W 1964 Hardy Amies wydał słynny podręcznik "ABC of Men's Fashion", w którym zebrał wszystkie reguły dotyczące męskiej elegancji (a w zasadzie stworzył jej podwaliny) - począwszy od doboru skarpetek, po zasady letniego dress codu. Książka do dzisiaj jest bardzo aktualna i każdy, kto aspiruje do stylu angielskiego gentlemana, na pewno powinien się z nią zapoznać.
Amies jest również autorem maksymy:
"A man should look as if he has bought his clothes with intelligence, put them on with care and then forgotten all about them."
No i właśnie sukienkę z pracowni tego słynnego krawca mam szczęście posiadać, chociaż oczywiście nie wiem, czy nosiła ją sama królowa angielska, przypuszczam, że raczej nie:) Ech, gdyby ta sukienka mogła mówić..:)
Znalazłam ją w zwykłym lumpeksie, kupiłam na wagę.. Pochodzi najprawdopodobniej z lat 60-tych, ma kolor który można określić jako atramentowy albo indygo - a może po prostu royal blue? Choć to raczej nie do końca ten odcień..
Uszyta jest z jedwabnego, degażowanego (tak to się chyba nazywa fachowo) aksamitu (weluru?), pięknie się mieni. Fason jest dosyć tradycyjny, ale wykonanie – niesamowite! Tak drobiazgowo i precyzyjnie jest wykończona, że trudno to opisać.. Pod spodem ma specjalną gorsetową konstrukcję, która zapina się na osobny suwak, jest mnóstwo haftek, zatrzasków, z których każdy obszyty jest jedwabiem, każdy brzeg tkaniny jest ręcznie obrębiony. Dekolt w postaci „wody” jest od spodu obciążony specjalnym metalowym krążkiem, żeby trzymał formę.. Zachowana jest w stanie bardzo dobrym – ma tylko nieznaczne przebarwienia przy zapięciu na plecach – ale od spodu, tak że z zewnątrz nie są widoczne.
Mam ją już od paru lat, jakiś czas temu wstawiłam do sklepu, ale tak naprawdę to chyba nie chcę jej sprzedać, bo ciężko byłoby mi się rozstać z takim unikatem... Niektórzy może zauważyli, że podniosłam jej cenę, ale jeśli już ma "się sprzedać", to za jakąś konkretniejszą sumę:), choć to i tak śmieszna kwota.. Poza tym sukienka jest w moim rozmiarze, więc jeśli mnie kiedyś królowa brytyjska zaprosi na herbatkę, to będzie jak znalazł, a jaki wdzięczny temat do konwersacji ;)).
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z młodości królowej Elżbiety II, w strojach z pracowni Hardy Amiesa. Ależ ona miała styl i figurę!
![]() |
| W koronkowej sukience podczas wizyty w Australii i Nowej Zelandii (1953-54) |
![]() |
| 1965 r. - podczas państwowej wizyty w Niemczech |
![]() |
| Młodziutka Elżbieta w cudownej, tiulowej sukience, z początków współpracy z Hardy Amies'em |
![]() |
| Księżna Kate ma się na kim wzorować :) (tu akurat królowa wyjątkowo nie w projekcie H.A.) |
Poniżej możecie obejrzeć inne, przepiękne suknie projektu sir Amiesa. Większość z nich można podziwiać na własne oczy na wystawie pt. "Fashion Rules" w Kensington Palace, gdzie zaprezentowano najpiękniejsze kreacje królowej Elżbiety, księżniczki Małgorzaty i księżnej Diany. Wow, wyobrażacie sobie - tyle historii mody, piękna i glamouru w jednym (i to jakim!) miejscu?! To trzeba zobaczyć. Wystawę można zwiedzać do 2015 r., więc może się uda :)
![]() |
| Projekty Hardy Amiesa można oglądać również w Victoria and Albert Museum |
![]() |
Fiona
Campbell Walter w sukni H. Amiesa, 1953 r., zdj. Norman Parkinson
|
![]() |
| Enid Boulting w kostiumie H. Amiesa, 1954 r, zdj. Norman Parkinson |
![]() |
Wenda
Parkinson w sukni H. Amiesa, 1951 r, zdj. Norman Parkinson
|
Sir Hardy Amies był chyba najbardziej wszechstronnym z "Wielkich
Krawców" - projektował dla mężczyzn i dla kobiet - zarówno ubrania, sukienki dzienne, jak i wspaniałe, pełne przepychu toalety wieczorowe i balowe,
a w 1968 r. stworzył kostiumy do... "Odysei Kosmicznej: 2001"
Stanleya Kubrica! To m. in. dzięki jego niesamowitym, futurystycznym kostiumom,
film ten stał się jednym z najsłynniejszych i najbardziej ikonicznych w
dziejach kina.
![]() |
| "2001: A Space Odyssey", reż. Stanley Kubric, 1968 r. |
;)













wspaniały okaz, aż niemożliwe wydaje się, że leżał stłamszony wśród innych zapomnianych szmatek... materiał aż prosi, żeby go dotknąć, obejrzeć, wykonanie tej kiecki jest niesamowite! Taka dbałość o szczegóły teraz jest bardzo rzadko spotykana i trzeba za nią słono płacić. Nie słyszałam o tym krawcu wcześniej, jak dobrze, że jest internet i takie blogi, z których można dowiedzieć się czegoś wartościowego...
OdpowiedzUsuńLeżał, leżał.. nawet nie znalazła się w prestiżowej sekcji wyceny;) Pani rzuciła tylko pogardliwie "a to, to na wagę.." ;)) Dzięki za miłe słowa, pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńna prawdę to ja się dziwię, że ten blog ma tak mało komentarzy, bardzo lubię tu wchodzić, bo jest co poczytać, a nie tylko popatrzeć. Pisz proszę częściej!
UsuńŚwietny tekst! Z przyjemnością się go czytało, cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga :-) Pozdrawiam, Izabela
OdpowiedzUsuńCiekawe, suknia jest faktycznie piękna. Dzięki za tyle ciekawostek. Wprawdzie to trochę nie na temat, ale nie mogę się powstrzymać, żeby przy okazji zaznaczyć, że dla mnie ikoną mody książęcej długo jeszcze pozostanie Diana. A uroda i klasa Grace Kelly zachwyca mnie do tej pory, mimo że minęło już tyle lat od jej śmierci .
OdpowiedzUsuńŚwietny post! Nie wiedziałam, że Hardy Amies projektował stroje do "Odysei"... a to jeden z moich ulubionych filmów...
OdpowiedzUsuńElżbieta w koronkowej sukience wygląda fenomenalnie! Zresztą jej styl o wiele bardziej mi się podoba, aniżeli Diany czy Kate.
P.S. Nie sprzedawaj sukienki - szkoda takiej perełki ;)
Dzięki za miłe słowa odnośnie postu! Chciałabym móc częściej takie dodawać :) Nie wiem, czy znajdę jeszcze podobną perełkę, ale może zrobię wpis poświęcony strojom królowej Elżbiety za młodu, bo chyba warto! Sama byłam w szoku, jak je zobaczyłam, no bo do tej pory to wiadomo - królowa kojarzy raczej się z prostymi sukienkami i dopasowanymi do niej płaszczykami.. Chociaż, szaleństwo widać w kolorze..:)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy post, będę tu zaglądać a suknię proszę zostawić dla siebie aż szkoda jej się pozbywać. Pozdrawiam Beata
OdpowiedzUsuńhttp://xoprimaxo.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńświetny post <3
sukienkę zostawiamy! ;)
I potem ktoś powie, że w SH nie ma skarbów!
OdpowiedzUsuńNiesamowita sukienka! I bardzo ciekawy post ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy wiesz, ale masz włączoną weryfikację obrazkową, która trochę utrudnia komentującym życie ;-)
OdpowiedzUsuńo, to faktycznie nie wiedziałam, mnie też to zawsze wnerwia :) Spróbuje to usunąć.. Dzięki za cynk
UsuńTo aż niesamowite... Wczytalam się w Twoją opowieść o sukience, bo lata, lata temu (2008/2009?) w jednym z internetowych sklepów vintage znalazłam przepięknie wykonaną torebkę z tej pracowni. Skóra mięsista, piękne wykończenie, perełka w szafie. Sprawdziłam z ciekawości jaki sklep internetowy prowadzisz (teraz juz wiem, że -łaś). Motto odnośnie zadowolonego klienta znajome... Wydaje mi się, że kupiłam ją właśnie u Ciebie. Możliwe?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Natalia