(Prawie) Wszyscy mają bloga - mam i ja! :)
Od dawna już nosiłam się z zamiarem założenia bloga o ciuchach
(żeby nie powiedzieć "szafiarskiego";)), ale
miałam też duże obawy, opory i wątpliwości - głównie w duchu "co ludzie
powiedzą" na takie pozornie niezbyt ambitne i powierzchowne zajęcie.. Aż w końcu
postanowiłam przestać myśleć i zabrać się za to;) Ciuchami i tak się
zajmuję, więc co mi szkodzi pogrążyć się jeszcze bardziej? :) A może będzie też
o czymś więcej? Zobaczymy..
Na pytanie - dlaczego blog tego typu? - najszczerszą odpowiedzią
byłoby chyba, że z próżności (zgodzicie się koleżanki - szafiarki?;)) Ale
postaram się dorobić jakieś głębsze uzasadnienie.
Otóż - chciałabym znaleźć
odpowiedź na pytanie "jak żyć?" w czasach, kiedy ulubione
blogerki pokazujące ci kiedyś, jak się
nosić, przebierają teraz w torebkach od Lui Vitą jak w ulęgałkach, noszą
jedynie lubuteny, błyszczą na pudelku, pozują w Rzymie na księżniczki, a ty
nadal ubierasz się w szmateksie?...;) Nie masz także w zwyczaju nosić całej
zgromadzonej biżuterii naraz (latem obawiasz się odparzeń, a zimą
przymarznięć.. poza tym to cholerstwo ciężkie jest.. a tak w ogóle to nie masz jej aż tyle..). I zamiast inspiracji
odczuwasz frustrację?;) Nie przejmuj się - jak to mówią - "Keep Calm and Have Fun", bo eksplorowanie lumpeksów fajnie jest (to prawie jak odkrywanie
nieznanych lądów, poszukiwanie Atlantydy i Świętego Graala w jednym;)), no i
zawsze ta satysfakcja, że na ciuchy to cię jeszcze stać (tak więc, potencjalni
sponsorzy - "Keep Calm and Stay Out";)). Na początek chyba takie
odpowiedzi muszą wystarczyć..
Niby to samo próbuję cały czas w sklepie, na manekinie, ale jednak
zestawianie ciuchów na żywym człowieku daje więcej możliwości, a przy okazji
może też ożywię trochę swój styl:)
A teraz do rzeczy - ałtfit ten prezentowałam już wcześniej na FB,
nie darliście specjalnie łacha, więc zaczynam od niego, tym bardziej, że
cekinowo-wężowe bolerko to jeden z moich najnowszych i „najulubieńszych”
nabytków. Jest efektowne i oryginalne, pasuje prawie do wszystkiego i można je
nosić od rana do wieczora. Tu zaszalałam i połączyłam je z marynarską koszulką,
lnianymi spodniami i skórzaną kopertówą o krokodylej fakturze. Tak, że mamy
mały misz-masz, niezłą menażerię i jedną... ofiarę mody. Ale ale, kto
powiedział, że to w ogóle modne jest?:)
Wężowe bolerko kojarzy mi się też z "Dzikością serca" -
kultowym filmem mojej młodości, w którym Nicolas Cage paradował w słynnej
kurtce ze skóry pytona. Daję je symbolicznie na początek, bo trzeba mieć nieco
szaleństwa w sercu, żeby wystawiać się dobrowolnie pod pręgierz opinii
publicznej :) Poza tym, to był film drogi (w odróżnieniu od bolerka;)), a ja też jestem jakby na
nowej...
No więc – wstrzymuję oddech, zamykam oczy i .. publikuję.
Karolina
P.S.
Jeszcze dodam, że większość ciuchów, które tu się pojawią, to będą
moje „prywatne”, ale trafią się też wyjątki, które wylądują w sklepie.
![]() |
| koszulka w paski - sh lniane spodnie (All Saints) - sh cekinowo-wężowe bolerko (Gina Tricot) - sh kopertówka - vintage sandałki na platformie - Vagabond okulary - H&M |
And last but not least :)
![]() |
| Nicolas Cage, "Wild at Heart" |




Tragedia... kolejna osoba myśli, że wnosi coś ciekawego do modowej blogosfery i kolejny raz się myli. Spójrz na siebie i powiedz czy podoba Ci się to co masz na sobie? Torebka koszmarna... reszta ujdzie w tłoku, ale nie w takim zestawieniu.
OdpowiedzUsuńLepiej zakończ na tym jednym wpisie - mniejsza kompromitacja dla Ciebie.
Pozdrawiam
nooo, jak by to powiedzieć..podoba mi się:) a torebka w sumie najbardziej:) oj, może z kolejnymi postami będzie lepiej?;)
UsuńZapomniałam o jednym: nie przejmuj się przypadkiem takimi komentarzami jak wyżej ;)
UsuńSpoko:)
UsuńOj, drugi akapit trafiony w punkt :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że się zdecydowałaś na bloga, i mam nadzieję, że ta zabawa Cię wciągnie.
Ja na pewno będę śledzić na bieżąco.
Trzymam kciuki i niech wąż... tfu, niech MOC będzie z Tobą! :)
Dzięki Ryfka, Twoje błogosławieństwo wiele dla mnie znaczy:)
UsuńOjjj, akurat niedawno oglądałam znowu "Dzikość serca", a tu taki wpis na nowym blogu:) No i vintage jest - zapowiada się ekstra! Powodzenia! :)
OdpowiedzUsuńRuda Frela
Dzięki!:)
UsuńBardzo fajnie się zapowiada. A te ciuchy z lumpeksu - dla mnie bomba! Coś czuję, że odwiedzę jeszcze nie raz :)
OdpowiedzUsuńDzięki, dzięki, zapraszam oczywiście:)
UsuńPowodzenia w blogowaniu :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Dzięki! albo lepiej nie dziękuję:)
UsuńWitam serdecznie,
OdpowiedzUsuńA mi się bardzo podoba. Szczególnie torba i bolerko, ale widzę fajnie dobrany cały zestaw:) Cieszę się, że w końcu trafiłam na bloga, gdzie moge zobaczyć fajne, stylowe ciuchy, które są rodem z sh. Myślę, że masz swój fajny styl, w odróżnieniu od całkiem sporego grona blogowiczek, które mają tylko kasę, stylu i gustu już nie. Czy tylko mnie denerwują chodzące po ulicy klony ubrane w sieciówkach?
Pozdrawiam i czekam na kolejne stylizacje:)
Kaś
Dzięki! co do stylu, to jest on wciąż "under construction":) Ale mam oczywiście pewne "wizje" i pomysły, które chciałabym tu urzeczywistniać i jednocześnie spojrzeć na nie z dystansem:)
UsuńWitam i ja :) Fajnie Cię zobaczyć! Na początek życzę powodzenia w blogowaniu - będę śledzić :)
OdpowiedzUsuńP.S. Torebka najlepsza z całego zestawu ♥ Kocham takie babcine kuferki i nie zamieniłabym ich na żadne LV ;) Nigdy!
Ja na LV też nie, ale nad Chanel 2.55 albo Kelly Bag, to bym się poważnie zastanowiła;)
UsuńA swoją drogą, to biednemu Louisowi nawet nie przyszło na myśl, że pewnego dnia stanie się symbolem trochę pustego celebryckiego statusu.. On chciał tylko robić porządne, superwytrzymałe torby podróżne, i to mu się oczywiście udało. Przeprowadzał wiele testów, wprowadził wiele innowacji i patentów, ale raczej nie o taki fejm mu chodziło:)
Dokładnie:)
UsuńKaś
Oj tak, Chanel 2.55 przygarnęłabym bez wahania...
UsuńTylko ta cena :/
świetna motywacja do blogowania! mam wrażenie, że dopóki całe to szfiarskie szaleństwo jest zabawą, pozostaje szczere i miłe w odbiorze :)
OdpowiedzUsuńDzięki! to własnie taki powrót do korzeni;) hm, dopiero co neony prezentowałam, a tu już niestety chyba jesienne ałtfity trzeba szykować..
OdpowiedzUsuń