wtorek, 29 kwietnia 2014

Co słychać u "konkurencji"?

W poprzednim poście pokazywałam Wam ciuchy i dodatki znalezione głownie w lumpeksach stacjonarnych, ale oczywiście regularnie buszuję również w sieci. Mam swoje ulubione butiki vintage on-line, w których od czasu do czasu coś zamawiam, albo odwiedzam tylko po to, żeby zobaczyć co ciekawego się pojawiło.

Najchętniej przeglądam oczywiście działy z sukienkami, bo są chyba one najwdzięczniejszymi przedstawicielkami vintage:)
Jakiś czas temu trafiłam również do sklepu Vintage-Szafa, gdzie zachwyciła mnie właśnie kolekcja sukienek - kolorowych, oryginalnych, w większości prawdziwie wintydżowych (teraz już mogę popromować konkurencję;))

Jak dowiedziałam się od właścicielek sklepu - inspiracją do jego otwarcia (a działa już 4 lata!) były londyńskie butiki vintage - raje dla osób ceniących sobie oryginalność i indywidualizm w modzie, lubiących podkreślać to w codziennych stylizacjach. I to właśnie głównie z Anglii sprowadzają ubrania do swojego sklepu. 

Przy zakupie powyżej 150 zł przesyłka jest za darmo, a jeśli chcecie być na bieżąco z informacjami o innych promocjach i nowych dostawach, to najlepiej zapisać się do newslettera sklepowego. 

Powiem Wam w tajemnicy, że najbliższa dostawa sukienek z lat 50, 60 i 70-tych już piątek 02.05! - Szykujcie się:)


A poniżej zdjęcia sukienek, które najbardziej wpadły mi w oko - same zobaczcie, jakie perełki można złowić:)


http://www.vintage-szafa.pl/index_szafa.php?id=item_details&record_id=1268


http://www.vintage-szafa.pl/index_szafa.php?id=item_details&record_id=1262

środa, 23 kwietnia 2014

Co nowego (starego) w mojej szafie?

Mimo że zrezygnowałam z prowadzenia sklepu, to jednak nie zrezygnowałam z wyszukiwania lumpeksowych okazji na własny użytek. Postawiłam sobie tylko warunek, że wszystkie rzeczy muszą mi w 100% odpowiadać i muszą być jak najbardziej użyteczne. Nie ma, że coś jest fajne i unikalne, ale nie do końca w moim rozmiarze czy stylu, a mimo to muszę to mieć (znacie to?), bo koniec końców, i tak bez sensu zapycha szafę. 

Poniżej zamieszczam małą prezentację najciekawszych łupów z ostatnich miesięcy - moje założenie udało mi się spełnić tak w 90% :)


1. Mała czarna marki Coast - ma fajny, dopasowujący się do figury, fason, dobrze wygląda też z paskiem. Ma trochę zbyt duży dekolt, ale można założyć pod spód jakąś białą, czy szarą koszulkę i będzie ok.

2. Chyba znalazłam sukienkę idealną (na jakieś większe okazje oczywiście). Jest szyfonowa i z falbanek <3, ma piękny kolor purpury. Góra usztywniona jest fiszbinami, ale dodatkowo ma też regulowane ramiączka - dla mnie to zawsze plus. Marka też całkiem niezła - Jasper Conran. No i można ją prać, z tym że jeśli chodzi o prasowanie, to jest nieco masakryczna:) 


1. Czarno-biała sukienka marki Talbot's, kupiona podczas Wieszaków Vintage Sale. Zamiast skupiać się na sprzedawaniu własnego towaru, to latałam po stoiska w poszukiwaniu czegoś dla siebie:)

2. Szara pantera marki Atmosphere.

środa, 9 kwietnia 2014

Kto te wszystkie ciuchy nosi??

W poprzednim poście zajmowałam się wywołującymi sporo zainteresowania i zamieszania, kreacjami gości pokazów, ale to wciąż pokazy projektantów są w czasie tygodni mody najważniejsze. Prawda? Przynajmniej mam taką nadzieję.. Żeby wprowadzić siebie (i może przy okazji Was) w wiosenny nastrój, postanowiłam przejrzeć propozycje projektantów na bieżący sezon.
Zabrałam się do tego ambitnie, ponieważ chciałam prześledzić wszystkie pokazy na wiosnę 2014/15, które odbyły się we wszystkich czterech stolicach mody, wybrać z nich projekty, które spodobały mi się najbardziej i zaprezentować je na blogu.
Mój entuzjazm szybko jednak opadł, kiedy na portalu style.com okazało się, że projektantów biorących udział w tych wydarzeniach było.. ok. 500, a każdy z nich mógł pokazać około 40 propozycji.. No, oczywiście Karl Lagerfeld zaszalał i pokazał ich aż 90 :)  Macie pojęcie, kto te wszystkie ciuchy kupuje?? To jakieś szaleństwo..

No nic, zaczęłam przeglądać kolekcje - po kolei, ale na zasadzie wyrywkowej. Nie chciałam też ograniczać się do najbardziej znanych projektantów, którzy mają największą siłę przebicia i funkcjonują w masowej wyobraźni dzięki "wypasionym", gwiazdorskim kampaniom, czy nagminnemu podrabianiu ich projektów przez sieciówki.
Stwierdziłam, że "dam szansę" również mniej znanym i mniej oklepanym nazwiskom, i nie zawiodłam się - zresztą same zwróćcie uwagę na projekty Chalayna, Siriani czy Delpozo. Oczywiście, takich perełek jest tym S-Pecyficznym Oceanie  na pewno więcej i szkoda tylko, że ich wszystkich nie dam rady wyłowić.. Jeżeli macie jakieś swoje, mniej oczywiste typy, to podzielcie się w komentarzach. A jeśli ktoś dał radę przejrzeć wszystkie pokazy, to SZACUN:)  Ja dobrnęłam do litery D i chyba nie będzie dalszego ciągu, bo prędzej sezon przeminie, niż dobrnę do Z:) A poniżej przedstawiam sylwetki (ech, to fachowe słownictwo;)), które spodobały mi się najbardziej, z tego co zobaczyłam.

Alberta Ferretti


Alberta Ferretti zaskoczyła mnie odważnymi, kolorowymi kreacjami i nietypowymi połączeniami kolorystycznymi. Wygląda na to, że trochę chyba zainspirowała się poprzednimi kolekcjami Dolce&Gabbana;), ale jej projekty są na pewno bardziej subtelne, chociaż też z silnymi folkowymi odniesieniami. Czyżby inspiracji szukała nawet w dalekim kraju - na Mazowszu?;)