środa, 19 marca 2014

Wiosenne na-stroje, czyli co słychać w Matriksie

Miniony miesiąc był bardzo intensywny dla branży modowej - wiadomo, w lutym w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie i Paryżu odbywały się Tygodnie Mody (powszechnie znane jako Fashion Weeki), na których to najznamienitsi, najzdolniejsi i najlepiej rokujący projektanci poszczególnych metropolii, przedstawiali swoje kolekcje na jesień i zimę 2014/15.

Jest to dosyć dziwny czas w roku, bo nagle cała branża modowa koncentruje się tym, co będzie się nosić w odległym sezonie jesienno-zimowym, a przecież za rogiem czai się już zawsze bardzo wyczekiwana wiosna... Modelki defilujące na pokazach muszą niestety ignorować ten fakt i kroczą  prosto "z deszczu pod rynnę", czyli bardzo mroźną (jak to było w tego roku w NY), zimową porą, wkraczają niemalże w środek przyszłorocznej...;)  Ale ekscytacja towarzysząca oczekiwaniu na nowe, odkrywcze projekty jakich-jeszcze-nie-było sprawia najwidoczniej, że goście FW przestają odczuwać zimno, bo jak inaczej wytłumaczyć gołe nogi fashionistek pozujących przed Lincoln Center przy minus 20 stopniach?
Bo o ile modelki prezentują kolekcje, przynajmniej teoretycznie, jesienno-zimowe, o tyle goście pokazów często porzucają już aktualne zimowe trendy i mają na sobie kolekcje z nadchodzącego wiosenno-letniego sezonu. Wiadomo, w modzie liczy się to, żeby być do przodu...;)
Nieliczni Wybrańcy mają też możliwość zakrzywienia czasoprzestrzeni i wystąpienia w projektach, które dopiero zostaną zaprezentowane na pokazach i będą modne za rok:)

Tak, tak, świat mody to swoisty Matrix z własnym rytmem, kalendarzem, językiem, stolicami, wartościami i oczywiście obywatelami-fashionistami w futurystycznych butach i fikuśnych okularach (albo na odwrót), w kreacjach nie z tej ziemi..
Część z nas nie ma pojęcia o istnieniu tego świata, dla części jest całkiem obojętny, albo kompletnie niezrozumiały, ale na pewno dla jakiejś mniejszości jest fascynujący. Ogólnie rzecz biorąc ten świat pokazów mody, zmieniających się jak w kalejdoskopie trendów, odjechanych faszionistów, udziwnionych sesji w magazynach, "normalnym" ludziom wydaje się nierealny, niepoważny, czasem wręcz niepotrzebny, ale czy tak naprawdę to nie ciuchowy biznes nakręca ten świat od tysięcy lat? Tworzy hierarchie, dodaje majestatu, piętnuje, ośmiesza, podkreśla role, rozpala wyobraźnię, pozwala manipulować i wyrażać swoją osobowość, kamufluje, czasem zdradza coś niepotrzebnie..
A że ten ulotny pozornie świat ma na nas przemożny wpływ, niech świadczą armie klonów na ulicach, pokazujące, jednak w uproszczony i schematyczny sposób, to co dzieje się w Matriksie. Może i podążamy za białym królikiem, ale nigdy go nie złapiemy, bo on jest zawsze przynajmniej pół sezonu do przodu;)


"Milion lat przed naszą erą" też były fashionistki;) W roli głównej: Raquel Welch

Ale wróćmy do rzeczy - takie tygodnie, a w zasadzie całe miesiące, wypełnione od rana do  nocy modą, to na pewno istne szaleństwo i pewien rodzaj amoku. Maratony pokazów, które trzeba obejrzeć, sfotografować, zakodować - to jedno, ale przecież show nieustannie odbywa się też na zewnątrz, gdzie "hordy" fotografów ulicznych polują na ikony street style'u. Chociaż "polują" to chyba zbyt mocne określenie, bo ich "ofiary" przechadzają się z gracją (nawet mimo mrozu) po "placu boju", chętnie pozują, a nierzadko ubierają się (czy nawet przebierają) specjalnie po to, aby zaistnieć w jakimś liczącym się serwisie. Bez tego właściwie obecności na FW nie można mieć zaliczonej. A stylizacje gości Fashion Week'ów stają się coraz większą konkurencją dla samych kolekcji.
Wyróżnić się ubiorem w tym wyjątkowym czasie, wśród największych światowych fashionistów, jest z pewnością bardzo trudno. I nie trudno się domyślić, że w takich okolicznościach targowisko próżności zaczyna bardziej przypominać cyrk, często pod hasłem "zbłaźnij się, ale wyróżnij się.."

Wybrałam tu kilka "stylizacji", które pasowałby mi do tego hasła...



Z gołym brzuchem i gołym biustem na mróz?? Zobaczcie, jak dla odmiany poubierani są ludzie w tle:) Nie wiem jaki efekt panie chciały osiągnąć (komiczny?), ale chyba pozostaje współczuć.. 

Kobieta-Kot, Człowiek-Niedźwiedź oraz szczęko-buty mówią same za siebie... A co do spodni z różnymi nogawkami, to nie wiem co powiedzieć.   Zdjęcia z vogue.it